poniedziałek, 8 kwietnia 2013

2min

Przepraszam że tak długo kazałam wam czekać. Bez zbędnego gadania zapraszam do lektury.






Zazwyczaj nie przepadam za przeprowadzkami jednak tym razem z uśmiechem na twarzy pakowałem swoje ubrania do pudeł. Matka dostała pracę w Busan więc się przeprowadzamy. Cieszyłem się dlatego że mieszkał tam mój dobry przyjaciel. Uprosiłem mamę żeby zapisała mnie do tej samej szkoły. Nie widzieliśmy się już ze trzy lata. Nuciłem sobie pod nosem i pakowałem książki, rzeczy osobiste i inne duperele zupełnie ignorując pracowników transportowych którzy znosili meble i zapakowane pudla z mojego pokoju. Szybko skończyłem ze swoimi rzeczami i poszedłem pomóc mamie zabezpieczyć szkło i porcelanę. Po niecałych dwóch godzinach byliśmy w drodze. Wyglądałem przez okno i podziwiałem mijane widoki a uśmiech nie schodził z mojej twarzy. Rozmawiałem z mamą przez część drogi opowiadając jej o przeróżnych rzeczach.
-Synku obudź się jesteśmy na miejscu. -kobiecy głos dotarł do mojej świadomości. Otworzyłem oczy i przeciągnąłem się. Nawet nie zauważyłem kiedy zasnąłem. Wysiadłem z samochodu i pomogłem wnieść ostatnie kartony. Meble już były ustawione w mieszkaniu i teraz pozostało już rozpakować pudła. Dostałem pokój na poddaszu dokładnie tak jak chciałem. Z entuzjazmem zacząłem rozkładać rzeczy w nowym pokoju. Nie zauważyłem kiedy się ściemniło a mam zawołała mnie na kolacje. Jako że kuchnia nie nadawała się jeszcze do użytku mama zamówiła pizze. Jedliśmy rozmawiając i śmiejąc się. Po skończonej kolacji wziąłem szybki prysznic i wróciłem, do pokoju Musiałem się wyspać bo jutro do nowej szkoły. Zmęczony całym dniem
szybko zasnąłem. Rano obudziłem się z dziwnym przeczuciem że dzisiaj coś się wydarzy. Nie wiedziałem jeszcze co. Przebrałem się w jasne jeansy i czarną koszulkę z nadrukiem po czym zszedł do kuchni. Najwyraźniej mama częściowo uruchomiła kuchnie bo na stole stały parujące zapiekanki. Zabrałem się do jedzenia bo niedługo miał przyjechać szkolny autobus. Pusty talerz włożyłem do zlewu i niemal w tym samym momencie rozległ się dźwięk klaksonu. Szybko chwyciłem torbę na ramiona narzuciłem czarną skórzaną kurtkę i wyszedłem z domu. W autobusie nikt nie zwracał na mnie uwagi. Szybko dotarłem do szkoły i w sekretariacie odebrałem legitymację i plan zajęć. Cały dzień minął dość szybko. Miałem dziś 8 lekcji więc kiedy skończyłem szkoła była niemal pusta. Szedłem korytarzem w stronę wyjścia kiedy do moich uszu dotarły odgłosy awantury.
-Trzymajcie go oduczymy gówniarza skarżenia. -spojrzałem w kierunku skąd dobiegały głosy. Dwóch dryblasów trzymało drobnego blondyna a trzeci okładał go pięścią. Od razu ruszyłem w tamtą stronę
-Puśćcie go! Nie wstyd wam bić słabszego? -podszedłem do nich chwytając ręke chłopaka powstrzymując go przed kolejnym ciosem. Trzej napastnicy byli widocznie zaskoczeni moim widokiem.
-Nowy nie wtrącaj się – chłopak wyrwał rękę z mojego uścisku. Zapewne myślał że się wycofam. Już zamierzał się na kolejny cios. Wkurzony tum że mnie olał chwyciłem go za ramię i pociągnąłem gwałtownie do tyłu.
-Powiedziałem puśćcie go. -stanąłem przed chłopakiem gotowy spuścić mu manto jeśli będzie trzeba .
-Pożałujesz żeś się wtrącił. -skinął na tamtych chłopaków a ci momentalnie się na mnie rzucili. Potrafiłem się bronić jednak ci wzięli mnie z zaskoczenia. Odpierając ciosy dwóch chłopaków kątem oka widziałem jak trzeci okłada blondyna. Chciałem mu pomóc jednak nie mogłem. Wkurzyłem się bardziej i wyrwałem się z uścisku napastników. Adrenalina dodała mi sił i szybko przegoniłem całą trójkę. Kiedy emocje opadły podszedłem do ledwie przytomnego blondyna.
-Ej młody słyszysz mnie? -potrząsnąłem nim delikatnie oczekując jakiejkolwiek reakcji. Podniósł głowę i patrzył na mnie błyszczącymi od łez oczami. Wyglądał strasznie. Siniak pod okiem, przecięta warga i łuk brwiowy. Biedak dostał gorzej ode mnie.
-Chodź do pielęgniarki, trzeba to opatrzyć. -już chciałem się podnieść, lecz chłopak chwycił mnie kurczowo za rękę.
-Proszę nie...- wyszeptał cicho a jego ciemne niemal czarne oczy patrzyły na niego błagalnie.
-Ale ty krwawisz. Trzeba to opatrzyć. -dziwiła mnie jego prośba. Jak wda się zakażenie nie będzie przyjemnie.
-Błagam...nikt nie może wiedzieć...- głos chłopaka wyraźnie się załamał a po policzku spłynęła łza. Domyśliłem się że czegoś bał się dużo bardziej niż szkolnych rozrabiaków. Dałem za wygraną.
-Dobrze w takim razie opatrzę to u mnie w domu.. Chodź. -wstałem i pociągnąłem blondyna za sobą. Z budynku szkoły wyszliśmy tylnymi drzwiami i unikając niepotrzebnych obserwatorów dotarliśmy na przystanek autobusowy. Chłopak ukrył posiniaczoną twarz pod kapturem bluzy. Na autobus nie czekaliśmy długo i już po ok pół godzinie byliśmy w moim domu. Posadziłem go w moim pokoju na łóżku i z łazienki przyniosłem wodę utlenioną, plastry, płatki kosmetyczne i mały ręcznik zmoczony w zimnej wodzie.
-Masz przyłóż do oka -podałem mu okład a sam zacząłem opatrywać skaleczenia. Warga szybko przestała krwawić więc jedynie zmyłem krew. Na łuku brwiowym przykleiłem mu dwa plastry.
-Powiesz mi dlaczego nie chciałeś iść do pielęgniarki? -spytałem spokojnie podając mu szklankę wody, którą przyniosłem z kuchni. Usiadłem obok niego na łóżku i przyglądałem mu się. Był taki drobny i delikatny. Po chwili chłopak westchnął i spojrzał na mnie smutno
-Chyba powinienem. Tylko proszę obiecaj że ta rozmowa zostanie między nami. -w jego głosie i w jego oczach było coś takiego, że nie mogłem odmówić.
-Zgoda. Tak przy okazji jestem Minho. -podałem mu rękę uśmiechając się przyjaźnie.
-Taemin – uścisnął moją dłoń i po raz pierwszy od początku naszego spotkania uśmiechnął się na chwilę. -No więc...Od ponad roku mieszkam sam. Moi rodzice nie żyją. Utrzymuję się z renty po ojcu. Nikt nie wie o ich śmierci. Nie chcę trafić do domu dziecka. -głos mu drżał z przejęcia. Rozumiałem co czuł i współczułem mu. Kierowany impulsem przytuliłem go a on wtulił się we mnie ufnie niczym dziecko.
-Chyba wiem jak ci pomóc. -powiedziałem spokojnie gładząc go po włosach.
Nikt nie może mi pomóc -wyjęczał żałośnie i rozpłakał się. Przytuliłem go mocniej i szeptałem uspokajające słowa. Uspokoił się po ok 20 minutach. Na dole usłyszałem szczęk zamka co oznaczało, że moja rodzicielka wróciła. I dobrze od razu jej powiem.
-Zaczekaj tu chwilę zaraz wrócę. -zostawiłem chłopaka w pokoju i poszedłem do kuchni gdzie mama rozpakowywała zakupy. Opowiedziałem jej całe zdarzenie i przedstawiłem mój pomysł jak pomóc Taeminowi. Zgodziła się prawie od razu. Z uśmiechem na twarzy wróciłem do pokoju.
-Nie musisz si już niczym martwić Taemin. Mama się zgodziła żebyś mieszkał z nami. Zaadoptuje cię. -po jego reakcji widać było że nie spodziewał się czegoś takiego.
-Ale jak...przecież mnie praktycznie nie znacie -jego czarne błyszczące oczy wpatrywały się we mnie w wyrazie kompletnego zdumienia.
-To nic. Mama jest wrażliwa i chce pomagać wszystkim naokoło. Zgodziła się żebyś z nami zamieszkał bo ją o to poprosiłem. Nie martw się wszystko będzie załatwione po cichu. -Taemin uśmiechnął się a po policzkach spłynęły mu łzy
-Nie wiem jak wam dziękować.

*****

Od tamtego zdarzenia minęły trzy miesiące a ja i Taemin...zostaliśmy parą. Mama była zdziwiona jednak zaakceptowała ten fakt. W szkole utrzymywaliśmy relacje sprawiające wrażenie czysto koleżeńskich. Woleliśmy nie narażać się na manto od szkolnych awanturników. Jednak w domu wszystko wyglądało inaczej. Czułe słowa i delikatne pocałunki stały się normą. Byliśmy razem szczęśliwi i niemal nierozłączni.
-Chłopcy kolacja! -wołanie mamy przerwało nam odrabianie lekcji. Trzymając się za ręce zeszliśmy do kuchni. Na stole stał talerz ze stosem parówek w cieście francuskim. Usiedliśmy obok siebie i zaczęliśmy jeść. Posypały się standardowe pytania jak w szkole itp.
-No chłopcy idę na noc do pracy więc zostaniecie sami. Tylko nie wywróćcie mi domu do góry nogami. -powiedziała spokojnie chowając naczynia do zmywarki.
-Spoko mamo. -zamknąłem za nią drzwi i poszedłem do pokoju. Stanąłem przy oknie by zasunąć roletę kiedy nagle poczułem na sobie nieśmiały dotyk. Taemin objął mnie w pasie i przytulił.
-Minho...zróbmy to dzisiaj...-ta nieśmiała prośba mnie zaskoczyła. Nie spodziewałem się, że o to poprosi. Odwróciłem się i objąłem go ramionami i spojrzałem mu w oczy.
-Jesteś tego pewien kochanie? -nie chciałem robić nic wbrew jego woli. Pokiwał jedynie głową twierdząco a ja uśmiechnąłem się i pocałowałem go czule. Nie przerywając pocałunku podniosłem go i położyłem na łóżku. Powoli wsunąłem dłoń pod jego koszulkę nieustannie go całując. Ciche pojękiwania wydobywały się z jego ust. Zacząłem lekko drażnić jego sutek pocałunkami schodząc na szyję. Postanowiłem sprawić mu jak najwięcej przyjemności. Żeby do końca życia zapamiętał swój pierwszy raz. Powoli pozbywaliśmy się swoich ubrań wzajemnie pieszcząc swoje ciała. Wyczuwając niepewność kochanka szybko przejąłem kontrole. Masowałem delikatnie jego męskość przez materiał bokserek wydobywając z niego słodkie jęki rozkoszy, które stopniowo przybierały na sile. Wszystko robiłem powoli przyzwyczajając chłopaka do każdej pieszczoty. Ponownie wpiłem się w jego usta i zdjąłem z niego bieliznę.
-Może zaboleć skarbie. -mruknąłem mu do ucha jeżdżąc palcem wokół jego dziurki. Chłopak kiwnął twierdząco głową i zagryzł wargę. Całując czule jego szyję i klatkę piersiową wsunąłem powoli wsunąłem dwa palce do jego wnętrza. Młodszy spiął się cały tłumiąc okrzyk blu. Spod zaciśniętych powiek popłynęły łzy.
-Ciii...kotku nie płacz to zaraz minie -pocałowałem go czule i czekałem aż się przyzwyczai. Rozluźnił się po dłuższej chwili a ja ostrożnie dodałem trzeci palec i rozciągałem do dokładnie. Kiedy uznałem że jest gotowy zabrałem palce, zdjąłem z siebie bieliznę i powoli wsunąłem się we wnętrze blondyna. Był tak ciasny i taki gorący. Zatrzymałem się by przyzwyczaił się do mojej obecności.
-Minho...juuuż -cichy jęk wydobył się z ust blondyna. Słysząc to zacząłem powoli poruszać biodrami wydobywając z kochanka głośne jęki rozkoszy. Odchyliłem głowę do tyłu i również jęczałem ogarnięty nieziemską przyjemnością. Coraz szybciej poruszałem się w jego wnętrzu by w pewnym momencie uderzyć w prostatę blondyna. To wystarczyło żeby Taemin doszedł z krzykiem brudząc nasze ciała. Wykonałem jeszcze kilka pchnięć i doszedłem w jego wnętrzu. Pochyliłem się nad nim i pocałowałem czule w usta.
-Byłeś wspaniały kotku. -wyszeptałem i wysunąłem się z niego. Kochanek jednak nie odpowiedział zbyt zmęczony po stosunku. Położyłem się obok niego i objąłem ramieniem. Blondynek wtulił się we mnie i już po chwili zasnął.
-Kocham cię Taeminie. -powiedziałem cicho i również ułożyłem się do snu tuląc do siebie ukochaną osobę.  

4 komentarze:

  1. Siema. [*]
    To zaczynamy...będe pisać myślniorami,ok? xD
    - Na samym początku myślałam, że to Tae sie przeprowadza..do czasu, aż to Tae nie dostał w ryja od tych chłopaków. [*] xD
    - kurde, Minho ma super matke, skoro sie tak szybko zgadza na takie poważne rzeczy, też taką chcę, okeej. ;x
    - ogólnie mi się podobało, bo cierpiałam na brak yaoi, więc po przeczytaniu tego moje braki zostały zaspokojone. XD (NIE, NIE JESTEM ZBOCZONA ;_;)
    - a na koniec to powiem, że znalazłam pare błędów, które (w moim przypadku) bolą mnie w oczy, ale to były może z 3,4 wyrazy więc ten myślnik możesz sobie darować i spuścić z wodą w kiblu. xD
    CZEKAM NA NASTĘPNE OS, KTÓRE BĘDE MOGŁA SOBIE SKOMENTOWAĆ. :<
    CHYBA, ŻE MACIE COŚ PRZECIW. ;**

    DŻĘKÓJE ŻA ÓWAGE.

    OdpowiedzUsuń
  2. Powiem tak: Wkurzyłam się, jak zaczęli okładać Tae. :c A tak w ogóle to cud miód i orzeszki. <3
    Lubię takie opowiadania, więc życzę weny i więcej takich! ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Jej jakie słodkie <3 Dlaczego to jest takie piękne? :C
    A Minho i jego mama - haha, padłam xd tak szybko się zgodziła ^^
    Całość - cudooo ;33

    Zapraszm, też piszę fanfic ( aktualnie TaeKai ) :) http://shinee-fanfic-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń